Artykuły Branżowe:

28 September 2021

Dlaczego upominki drożeją

Pandemia okazała się trzęsieniem ziemi dla wielu biznesów, a jej daleko idące skutki możemy obserwować do dziś. Mocno postpandemiczne tąpnięcia odczuwają importerzy, którzy mierzą się z rekordowymi podwyżkami cen transportu produktów z Azji. Większość importerów wyczerpało już możliwości obrony dotychczasowych cenników.

Według informacji podanych przez ShipHub.pl przed pandemią koszt przewozu 40-stopowego kontenera drogą morską był wydatkiem rzędu 800-2.500 USD, a ładunek przybywał do Europy w przeciągu 32-40 dni. Przez koronawirus sytuacja zmieniła się dramatycznie. Rok 2020 przyniósł ogromną dynamikę wzrostu cen frachtu. Według analizy ShipHub.pl w grudniu 2020 koszt przewozu morskiego FCL (pełnokontenerowy) na trasieTianjin – Gdańsk, wzrósł do 5700 USD. Od tamtego momentu do dziś ceny zanotowały dodatkowe skoki.

 

Stawki frachtu 2019 a 2020 rok

Te astronomiczne podwyżki postawiły większość importerów pod murem. - Patrząc na rynek globalnie, nie porównujemy stawek frachtu do zeszłego roku, ale do 2019, bo to właśnie pod koniec 2019 roku rynek chiński mierzył się z pierwszą falą pandemii. – mówi Jolanta Kempa, Wiceprezes Inspirion Polska - Nasi partnerzy handlowi z Bremy informują nas, że stawki frachtu z Azji wzrosły aż pięciokrotnie w stosunku do cen z 2019 roku. I co ważne, ciągle rosną, a ta tendencja wzrostowa utrzyma się na pewno w kolejnych miesiącach. W przypadku dużych przesyłek udział kosztów frachtu wzrósł już do 35%. – dodaje Jolanta Kempa.

Źródło problemu

Przyczyny tej sytuacji są złożone, ale według Małgorzaty Zawiszy z Zagranicznego Biura Handlowego PAIH w Chengdu, u źródeł leży pandemia koronawirusa. - Początkowo problem wynikał z zablokowania transportu w Chinach ze względu na epidemię. – tłumaczy Małgorzata Zawisza - Na ten problem następnie nałożyło się zerwanie łańcuchów w Europie, zatrzymanie transportów w portach oraz brak dostępnych kontenerów w Chinach. Sytuacja uległa pewnej poprawie pod koniec 2020 r., ale ze względu na zator w Kanale Sueskim, a następnie czasowe zamknięcie portu w Shenzhen, ceny frachtu morskiego ponownie wzrosły. W efekcie, ceny za kontener wzrosły z 1 500 - 2 000 USD do 12 000 - 15 000 USD, w tym cena samego transportu około 8 500 USD.  – dodaje Wąsiewska.  Rzecznik PAIH zauważa także, że obecnie duża liczba kontenerów znajduje się w miejscach, w których nie ma na nie zapotrzebowania, a niska przepustowość portów utrudnia ich sprawne przemieszczanie w miejsca docelowe. Warto też pamiętać, że Chiny są czołowym producentem kontenerów. Ze względu na przestoje produkcyjne oraz niedobory w dostawach surowców do produkcji, nie udało się wyprodukować takiej liczby kontenerów, która pozwoliłaby chociażby na zastąpienie tych wycofanych z eksploatacji. - Tak dynamiczny wzrost cen transportu to m.in. efekt "kryzysu kontenerowego", który doprowadził do znacznego ograniczenia liczby kontenerów dostępnych na azjatyckim rynku. – potwierdza Marcin Jędrzejczyk, Marketing Manager w Headwear Professionals – Pandemia koronawirusa spowodowała, że eksporterzy co prawda wysyłali towary z Chin, ale kontenery były rozładowywane wielokrotnie wolniej niż zazwyczaj, a po zamknięciu gospodarek w Europie i USA pozostawały w miejscach ich ostatniego rozładunku. A niewiele firm decydowało się na wysyłanie pustych kontenerów z powrotem do Chin. – wyjaśnia Marcin Jędrzejczyk.

Jolanta Kempa, Wiceprezes Inspirion Polska, wymienia także inne czynniki, które mają wpływ na zakłócenia w transporcie. - Trzeba wziąć pod uwagę, że sytuacja pandemiczna w Chinach była już od jakiegoś czasu ustabilizowana, a ostatnie tygodniowe zamknięcie terminala w Yantian wprowadziło duże opóźnienia. – tłumaczy Jolanta Kempa - Problemy nadal są po stronie portów europejskich i amerykańskich, gdzie lockdown’y spowodowały opóźnienia w rozładunkach. Do tego obrazu powinniśmy na pewno dodać globalny wzrost cen surowców, takich jak stal czy aluminium, a także zwiększone zapotrzebowanie na komponenty do produkcji sprzętu elektronicznego, ponieważ firmy chciały się zawczasu zaopatrzyć w te surowce, co również wpłynęło zarówno na ceny, jak i opóźnienia w dostawach. Nie bez znaczenia był także Brexit i konieczność dostosowania się Wielkiej Brytanii do nowych warunków handlowych, między innymi ceł, a to niestety przyblokowało kontenery w portach brytyjskich. Kolejny element to wahania kursów walutowych. Nałożyło się kilka czynników jednocześnie i każdy, jak choćby marcowa blokada kanału sueskiego, dorzucał kolejne obciążenia do nadwyrężonego już globalnego systemu logistycznego.  – podsumowuje Wiceprezes Inspirion Polska. Widzimy więc cały tygiel różnych czynników, które razem sprawiają, że sytuacja jest trudna i bardzo dynamiczna, a podwyżki nieuniknione. Wiadomo, że rynek jest siecią naczyń połączonych, gdzie wahania w jednym obszarze oddziałują na wszystkie inne.

Nie tylko podwyżki stawek frachtu

Wzrost cen frachtu to nie jedyny problem importerów. Mierzą się oni z nieprzewidywalnością całego procesu dostawy, a także dodatkowymi opłatami, narzucanymi przez przewoźników. - Opóźnienia w wysyłce, zamykania czasowe w związku z pandemią niektórych portów w Chinach - to wszystko powoduje dużą nerwowość i nieprzewidywalność – mówi Marcin Szulc, Dyrektor Handlowy w Easy Gifts. Importerzy sygnalizują także dodatkowe opłaty, które nakładają przewoźnicy w obecnej i tak trudnej sytuacji.  - Wprowadzanie opłat może wynikać z dwóch kwestii. Po pierwsze mogą one wynikać ze stopniowego wygaszania mechanizmów wsparcia, które zostały wprowadzone w związku z pandemią Covid – 19, na przykład opłaty na fundusze na rozbudowę portów, która to opłata została uchylona z dniem 01.01.2021 r. – tłumaczy Małgorzata Zawisza - Dodatkowe opłaty mogą wynikać również z obecnej sytuacji w portach np. koniecznością obowiązkowej rezerwacji terminu na wejście do portu. – dodaje Zawisza. Problemy są także z kontenerami. - W najważniejszych rejonach Chin brakuje pustych kontenerów. Musimy czekać na potwierdzenie rezerwacji nie tylko na miejsce na statku, ale też na wolne kontenery do załadunku. Te nadzwyczajne okoliczności są bardzo zmienne. Na szczęście przewidując je, nasi partnerzy z Bremy zawczasu złożyli zamówienia nie tylko produkty, ale również założyli rezerwacje na kontenery i miejsce na statkach. – mówi Jolanta Kempa.

To wszystko sprawia, że dostawcy upominków reklamowych są dalecy od optymizmu. - Duże opóźnienia w wypływaniu kontenerowców, rolowanie kontenerów w portach, odmowa transportu niektórych produktów sprawiają, że sytuacja nie ulegnie w najbliższym czasie poprawie. – mówi Łukasz Nowak, Specjalista ds. logistyki w ASGARD Sp. z o.o - Niestety tak wysokie ceny transportu mają bezpośrednie przełożenie na ceny produktów w Europie. Na tę chwilę niestety nie ma żadnych prognoz, aby sytuacja miała się poprawić w najbliższych miesiącach. – dodaje Łukasz Nowak.

Co dalej z cenami produktów

Jak mówi Emilia Gniaź z ShipHub.pl, po wakacjach stawki frachtowe powinny zacząć lekko spadać, natomiast na pewno nie wrócą do cen sprzed pandemii. W październiku w Chinach obchodzone jest tygodniowe święto narodowe, które również nieco sparaliżuje transport i będą widoczne kolejne opóźnienia. - Ustabilizowanie się cen frachtu zależy od kilku zmiennych, w tym między innymi sytuacji pandemicznej zarówno w Chinach jak i na świecie. – mówi Małgorzata Zawisza - Strona chińska wprowadza w związku z nowymi przypadkami zachorowań bardzo dotkliwe ograniczenia. W związku z wykryciem przypadku COVID 19 w porcie Yantian w Shenzhen, ograniczono jego pracę do 30% a następnie 70%. Wprowadzone restrykcje spowodowały zakłócenia w transporcie kilkustet tysięcy TEU ("Twenty-foot Equivalent Unit"). – dodaje Małgorzata Zawisza, podkreślając tym samym dynamikę sytuacji.

Nad perspektywą biznesową w całym tym tyglu różnych zmiennych związanych z transportem (i nie tylko) od wielu miesięcy głowią się importerzy upominków reklamowych. Coraz realniejsze wydają się trudne decyzje związane z podwyżkami cen produktów. - Wzrost kosztów zakupu jest bardzo odczuwalny, zwłaszcza dla branży upominków reklamowych, gdzie Chiny pozostają głównym producentem większości artykułów. – mówi Patryk Modrak, Prezes Zarządu firmy AXPOL Trading - Ponadto, gadżety reklamowe są towarem o dość niskiej wartości jednostkowej, więc udział transportu jest znaczący w koszcie zakupu. Do niedawna wystarczały zapasy poczynione przed i w okresie pandemii. Gospodarka odżyła, popyt rośnie i trzeba błyskawicznie uzupełniać zapasy. Importerzy starają się niwelować negatywne skutki wysokich cen frachtu poprzez bardziej efektywne działania i renegocjację stawek, ale te możliwości wyczerpały się już pod koniec zeszłego roku. Teraz są zmuszeni akceptować aktualny poziom stawek, aby zapewnić ciągłość dostaw. – dodaje Patryk Modrak. Marcin Szulc z Easy Gifts zauważa, że zwłaszcza ceny produktów wielkogabarytowych poszybowały bardzo wysoko w górę. - Bardzo popularna obecnie kategoria – kosze piknikowe – wzrosły do takiego poziomu, że pewnie niedługo rynek przestanie akceptować taki poziom cen. Niestety perspektywa jest nieznana. Z jednej strony wydaje się, że pewne korekty cen frachtu w dół mogłyby nastąpić po okresie wysokiego sezonu – czyli pewnie w pierwszym kwartale 2022. Z drugiej strony teraz ceny wciąż rosną i górna granica ceny importowanego kontenera jest nieokreślona. – dodaje Marcin Szulc. W firmie Inspirion Polska trudne decyzje dotyczące podwyżek już zapadły. Firma wyczerpała wszelkie możliwości obrony dotychczasowej ceny. - Grupa Inspirion długo broniła się przed podniesieniem cen, ale utrzymanie dotychczasowego cennika jest już po prostu niemożliwe. Dlatego począwszy od 15 sierpnia będziemy wprowadzać nowe ceny. – podsumowuje Jolanta Kempa.

Jak zauważa Patryk Modrak z AXPOL Trading, pandemiczny efekt motyla dotknął także produkty wytwarzane w Europie. - Wzrost kosztów produkcji i cen materiałów to kolejny powód do podnoszenia cen, nie tylko w Chinach. Rosną też ceny produktów wytwarzanych w Europie, bo albo do ich produkcji są używane materiały i komponenty z Dalekiego Wschodu, albo globalne zapotrzebowanie na materiały powoduje wzrost cen zakupu na rynkach lokalnych. Nieunikniony jest zatem stopniowe podnoszenie cen. Dystrybutorzy są niechętni, aby takie działania wykonywać, nie mają jednak wyjścia. – tłumaczy Patryk Modrak.

Fala podwyżek dotknęła już producentów i importerów artykułów promocyjnych. Teraz z jej gorzkimi konsekwencjami będą musiały się zmierzyć agencje reklamowe i klienci końcowi. Pozostaje mieć nadzieję, że przyszłość przyniesie w końcu upragnioną stabilizację a może nawet nieśmiałą szansę na powrót do sytuacji sprzed szarży pewnego mikroba.

Autor: Joanna Muszyńska

Artykuł ukazała się w Gazecie PIAP 20/2021 (WRZESIEŃ/GRUDZIEŃ 2021)

 

 

 

 

 

 

powrót do listy