Artykuły branżowe

Kiedy możemy powołać się na rekomendację klienta?

Kiedy możemy powołać się na rekomendację klienta?

„Najlepszą reklamą jest zadowolony klient” to prawda powtarzana w sprzedaży. Drugą prawdą jest też powiedzenie, że „reklamą bywa sam klient”. Nieraz w swojej działalności mamy pokusę, aby pochwalić się faktem współpracy z określonym rozpoznawalnym na rynku klientem i pracą, którą dla niego wykonaliśmy. Ale czy taką rekomendacją klienta możemy się dowolnie posłużyć? Prawnicy mają swoją ulubioną odpowiedź na takie pytania: „to zależy”. Z punktu widzenia prawnej dopuszczalności posłużenia się cudzą nazwą i informowania o fakcie współpracy przede wszystkim należy rozróżnić w takich sytuacjach posłużenie się prostą informacją: „wykonaliśmy zlecenie dla firmy XYZ”, od sytuacji, gdy posługujemy się cudzym zarejestrowanym znakiem towarowym identyfikującym ten podmiot.

Za dopuszczalne można uznać sytuację, gdy kierując ofertę do nowego podmiotu, wskażemy nazwy podmiotów, z którymi współpracowaliśmy. Takie wskazanie powinno mieć charakter informacyjny, więc wystrzegałbym się sformułowań ocennych jak „zaufali nam” itp. Nigdzie prawnie nie jest domyślnie zastrzeżony sam fakt współpracy z innymi podmiotami, szczególnie gdy ta współpraca była przedmiotem ogólnie dostępnych publikacji, wystąpień lub rejestrów. Może się jednak zdarzyć, że w umowie o zachowaniu poufności lub innej umowie regulującej zlecenie, klient zastrzega sobie poufność samego faktu współpracy i wówczas, dopóki klient sam nie pochwali się publicznie faktem współpracy z nami, lepiej samemu tego nie robić. Wówczas po prostu łamiemy zobowiązanie umowne.

Trochę inaczej sprawa wygląda, gdy chcemy się np. na stronie albo w materiałach reklamowych posłużyć opisem współpracy z naszym klientem i wykorzystać do tego celu np. jego znaki towarowe. Poprzez rejestrację znaku towarowego w urzędzie patentowym uzyskuje się prawo do wyłącznego używania rejestrowanego oznaczenia w sposób zarobkowy lub zawodowy na terenie całego kraju. Tak więc tylko uprawniony ze znaku może korzystać z danego oznaczenia w celu identyfikacji towarów czy usług.

Posłużenie się zarejestrowanym znakiem klienta przez nas w reklamie własnej działalności, a za taką reklamę należy uznać przedstawienia cudzego znaku np. na stronie internetowej czy w katalogu, stanowi wkroczenie w obszar wyłączność wynikający z prawa ochronnego udzielonego przez urząd patentowy na znak towarowy. Nie oszukujmy się, każde takie działania z naszej strony ma za zadanie wypromować naszą własną działalność…przekaz, jaki chcemy wygenerować to „zobacz, kto mi zaufał”. Niestety w ten sposób naruszamy jedną z podstawowych funkcji znaku towarowego, jaką jest funkcja reklamowa. Takie ogrzewanie się przy popularności i rozpoznawalności cudzej marki jest niedopuszczalne bez zgody uprawnionego.

Jeśli więc chcemy posłużyć się w swojej działalności oznaczeniem naszego klienta, musimy go zapytać o zgodę. Najlepiej, gdy ta zgoda jest zawarta w umowie o współpracy. Aby przekonać klienta, żebym nam takiej zgody udzielił, można zaproponować, że formę czy sposób użycia znaku wcześniej z nim ustalimy. Nie każdy klient może chcieć, aby jego brand znalazł się w sąsiedztwie np. podmiotów z branży erotycznej lub piramid finansowych. Przekonanie klienta, że będzie mógł zweryfikować towarzystwo, w jakim będziemy posługiwać się jego znakiem, może ułatwić mu podjęcie pozytywnej decyzji.

Gdy współpracujemy z międzynarodowymi korporacjami, warto też pamiętać, że spółka działająca w Polsce nie zawsze jest właścicielem znaku, którym chcemy się posłużyć. Nieraz dobre relację z klientem w Polsce i nasze przekonanie, że na pewno się zgodzi i nie będzie protestował, może zostać zatrzymane przez decyzję „centrali” zakazującej posługiwania się oznaczeniem identyfikującym całą korporację. Niezależnie od wymogów prawnych warto też pamiętać o dobrych praktykach i etyce w biznesie, a ta w mojej ocenie nakazuje nam zawsze zapytać o zgodę na posłużenie się publicznie informacją o realizowanej z innym podmiotem współpracy.

W kontekście pokazywania w swoim portfolio realizacji wykonanych na rzecz klientów warto też pamiętać, o tym, kto jest właścicielem praw autorskich do realizowanych projektów.

Łukasz Korga – adwokat, rzecznik patentowy, stale współpracujący z PIAP. Od 12 lat zajmuje się zawodowo sprawami własności intelektualnej.

Artykuł ukazał się w Gazeta PIAP 10/2018: GAZETA PIAP 10/2018


powrót do listy